Początki organizacji tegorocznej edycji były wyjątkowo trudne. Najpierw odmienne stanowiska w sprawach ubiegłorocznego, opóźnionego rejsu, a w związku z tym brak ustalonego terminu edycji 2009, potem straszne krzyki okołokryzysowe i sugestie, że w tym roku ze sponsorami będzie wyjątkowo źle.
Szczęśliwie nieporozumienia między nami a Kwaterą Główną ZHP, dzięki dobrej woli obu stron, udało się po żeglarsku rozwiązać. Otrzymaliśmy trudny, wrześniowy termin, ale my jesiennych sztormów przecież się nie zlękniemy. Kryzys z nami też obszedł się łagodnie. Dość, że w marcu - wyjątkowo późno - znaliśmy i terminy rejsów i trasę. Teraz składanie załóg, dobór oficerów, fura papierologii i na morze.
Ruszyliśmy 14 września. Pierwszy etap był wyjątkowo krótki. Tak do Helu i z powrotem do Gdyni. Tym razem radary zawiodły. Kapitan w korespondencji pisze:
"Wyszedłem o 17.00 w poniedziałek. Na zatoce okazało się, że oba radary są walnięte. Jeden milczy jak grób, a drugi wyłapuje echa tylko silne i z odległości do 2 mil. Jak, wiecie, ja jestem wariat, ale nie idiota. Wybierać się jesienią do Zatoki Fińskiej bez radarów na Zawiasie - to zbyt duże ryzyko. Z bólem serca podjąłem decyzje o powrocie. Bezpieczeństwo najważniejsze."
Dzięki naprawdę sprawnej akcji Szefostwa CWM, w możliwie najkrótszym czasie awarię usunięto i we środę po południu ruszyliśmy.
Pogoda była niemal sierpniowa. Wielu uczestników nie musiało korzystać z przygotowanej ciepłej odzieży. I tak bez większych niespodzianek realizowaliśmy program rejsu: Kłajpeda, Helsinki, Tallin. Tu nastąpiła wymiana załóg. W tym roku pogoda podczas wymiany naprawdę dopisała, co sprawiło, że logistycznie niełatwa operacja wymustrowania załogi nr 1 i zamustrowania załogi nr 2, przebiegła sprawnie i bez zakłuceń.
Drugi rejs przebiegał w zdecydowanie bardziej jesiennej aurze. Troszkę nam powiało, troszkę popadało, ale za to ludzie wiedzą, jak słychać i czuć 9 w skali Beauforta. W drodze z Tallina odwiedziliśmy: Hanko, Visby, Kalmar i 3 października wróciliśmy do Gdyni.
Na Zatoce Gdańskiej powitała nas armada jachtów, na których płynęli wspólnie widzący i niewidomi żeglarze, którzy spotkali się na 2-dniowym zjeździe zorganizowanym przez fundację Keja. Więcej o tym można przeczytać
na stronach fundacji
Chyba najważniejszym wydarzeniem tego dnia było powtórne wypłynięcie z portu gdyńskiego i odbycie symbolicznego rejsu po Zatoce, upamiętniającego 25 rocznicę podjęcia przez załogę Zawiszy rozbitków jachtu Marques. W tym krótkim rejsie wzięli udział załoganci/bohaterowie tamtych wydarzeń z kapitanem Janem Sauerem na czele. Wysłuchaliśmy ciekawych wspomnień, na wodę rzuciliśmy wieńce ku czci tych, którzy zginęli, zanim znalazł ich Zawisza.
W roku 2009 w projekcie "Zobaczyć Morze" wzięło udział łącznie 63 uczestników, przepłynęliśmy 1186 mil morskich, odwiedziliśmy 5 portów (w tym 3, do których Zawisza rzadko zagląda). No i udowodniliśmy, że w trudnym czasie i przy niekorzystnych wiatrach można pływać.
Szczegółowe opowieści i relacje można znaleźć
Tutaj.
| < Poprzednia | Następna > |
|---|

