Zobaczyć morze, to od lat wygląda dla mnie osobiście tak samo. Wracam z morza do domu, przytulę żonę pogłaskam psa, czasami jest odwrotnie i tylko gdzieś tam w półśnie jak zasypiam, albo zaczynam się powoli wybudzać, coś nagle morzem zaszumi. Słucham wówczas krzyku mew, a ponieważ ich nie słyszę to znak, że jestem zupełnie gdzie indziej. Gdzie? Gdzieś zawieszony pomiędzy lądem a morzem, w sennych marzeniach , w oczekiwaniu na jakieś ostateczne rozwiązanie.

