Początki organizacji tegorocznej edycji były wyjątkowo trudne. Najpierw odmienne stanowiska w sprawach ubiegłorocznego, opóźnionego rejsu, a w związku z tym brak ustalonego terminu edycji 2009, potem straszne krzyki okołokryzysowe i sugestie, że w tym roku ze sponsorami będzie wyjątkowo źle.
Szczęśliwie nieporozumienia między nami a Kwaterą Główną ZHP, dzięki dobrej woli obu stron, udało się po żeglarsku rozwiązać. Otrzymaliśmy trudny, wrześniowy termin, ale my jesiennych sztormów przecież się nie zlękniemy. Kryzys z nami też obszedł się łagodnie. Dość, że w marcu - wyjątkowo późno - znaliśmy i terminy rejsów i trasę. Teraz składanie załóg, dobór oficerów, fura papierologii i na morze.