Blind trainees not daunted by the challenge ahead – Niewidoma załoga nie zniechęcona wyzwaniami


Artykuł ze strony organizatora regat „The Tall Ships’ Races” w tłumaczeniu Mikołaja Bednarka i Agaty Sadzy

Źródło: http://www.sailtraininginternational.org/page.asp?partid=929

Załoganci polskiego żaglowca klasy B „Zawiszy Czarnego” nie mogą już doczekać się uczestnictwa w The Tall Ships’ Races. Zaledwie kilku z nich było wcześniej na morzu, pozostali to całkowici nowicjusze na statku. Ale dla 16 z nich wyzwanie jest jeszcze większe – są niewidomi lub słabo widzący.
Kapitan Janusz Zbierajewski wyjaśnia, że pomysł zrodził się w głowie sławnego polskiego szanciarza, Romka Roczenia, który kocha śpiewanie pieśni o morzu i żeglowaniu, ale nigdy nie miał okazji naprawdę wyjść w morze. Kilka lat temu spotkał kapitana Zbierajewskiego na festiwalu szantowym i w trakcie ich rozmowy pojawił się temat zabrania niewidomych na rejs po morzu. Kapitan stwierdził, że z radością weźmie Romka, jeśli tylko zechce, i w tak właśnie powstał projekt.

W 2006 roku odbył się jeden rejs załogi, której połowę stanowiły osoby niewidome. W 2007 były to już dwa rejsy, a że od tego czasu organizatorzy otrzymali masę zgłoszeń, w bieżącym roku odbędą się aż trzy rejsy.
„Na początku próbowaliśmy pomagać niewidomym w ich zadaniach, ale szybko pojęliśmy, że oni nie chcą pomocy, że sami chcą robić coraz więcej, potrzebują wyzwań. Zaczęliśmy ich więc „nękać” coraz bardziej, a jednocześnie zrozumieliśmy, że osób niewidomych powinno być na pokładzie na tyle dużo, aby stały się niezbędne. Projekt rozwijał się coraz bardziej; obecnie mamy znacznie więcej chętnych niż miejsc na pokładzie”.
Skoro załoganci chcieli wykonywać coraz więcej zadań, statek musiał zostać wyposażony w „gadżety” umożliwiające niewidomym robienie niemal wszystkiego tego, co widząca część załogi. Powstała „instrukcja obsługi statku” w brajlu, wraz z planszami ze schematem całego statku, objaśniającymi zasady pracy żagli czy wyjaśniający, co się dzieje gdy załoga ciągnie liny od żagli. Dzięki „mówiącemu” kompasowi i wskaźnikowi wychylenia steru niewidomy załogant może przez słuchawkę usłyszeć ich wskazania i w razie potrzeby odpowiednio skorygować kurs.

Michał Rabiej już po raz drugi uczestniczy w rejsie. „Zawsze kochałem szanty, ale nie przypuszczałem, że ktokolwiek zabierze mnie w morze,” opowiada Michał, pochodzący z górskich rejonów Polski. „Zeszłoroczna podróż na ‘Zawiszy Czarnym’ pomogła mi zrozumieć, że mogę być pełnoprawnym i ważnym członkiem załogi. To doświadczenie było najlepszą rzeczą, jaka spotkała mnie w życiu”.

Obecnie Michał pomaga tym, którzy są na pokładzie po raz pierwszy. „Czuję, że odkryją coś o sobie, i że coś z potęgi morza pozostanie w nich po zakończeniu rejsu. Poradzą sobie z wyzwaniem, i to osiągnięcie przełoży się na inne aspekty ich życia”.
Michał twierdzi, że nigdy się nie bał, nawet gdy przez większość czasu nie widział tego, co robi. „Bardzo niewielu ludzi odczuwa lęk, a nawet jeżeli, to trwa to krótko, i stan ten jest szybko przezwyciężany, co czyni ich silniejszymi niż mogli kiedykolwiek przypuszczać”.

Kapitan Zbierajewski mówi, że wielu ludzi uważało go za szaleńca gdy opowiadał im, że zamierza zabrać niewidomych na rejs żaglowcem. „Połowa mojej załogi jest niewidoma, więc wszyscy uważali, że jestem wariat. Ale ja widzę, że ci ludzie są silni, i że szybko radzą sobie z wyzwaniami. Jedna z moich ubiegłorocznych załogantek była niewidoma od 6 lat – wzrok straciła w wyniku cukrzycy. Wysłała mi sms, z prostym zdaniem: „Dziękuję, że przywróciłeś mi życie”. To wystarczająca nagroda, wiedzieć, że nasz pomysł może zmienić czyjeś życie na lepsze”.

Zawisza Czarny dołączy do reszty statków podczas startu regat jutro, o 19:00 czasu lokalnego. Wyścig do Den Helder potrwa około 7 dni, a cała flota jest spodziewana w Den Helder 20 sierpnia.